Dmitri Torner: Polska już ma program dotowania kosztów nawozów.

Bitwa o żniwo. Jak Polska może rozwiązać problem z nawozami?

Około 20 sierpnia największy producent nawozów azotowych w Polsce - Grupa Azoty, znacząco ograniczył produkcję nawozów, kolejny duży gracz Anwil całkowicie zawiesił ich produkcję, a także szereg innych produktów z tym związanych, np. dwutlenek węgla. i suchy lód. Decyzja ta uderzyła nie tylko w rolników, ale także w przemysł mięsny, mleczarski i piwowarski. Ponieważ obie firmy są kontrolowane przez państwo, szybko znaleziono wyjście z sytuacji i w ciągu tygodnia produkcję przywrócono. Ale przyczyna problemu pozostaje - wysokie ceny gazu, które raczej nie spadną w okresie jesienno-zimowym. Jak krytyczna jest sytuacja i czy istnieją sposoby jej rozwiązania?

Dobrą wiadomością jest to, że zbiory wielu upraw w 2022 roku zostały już zakończone lub zbliżają się do końca i nawet pomimo susz i konieczności oszczędzania nawozu, w sumie, zbiory nie są mniejsze niż w poprzednich latach. Na przykład plony pszenicy w 2022 r. są o 8% wyższe niż w roku ubiegłym. Tym samym w najbliższych miesiącach możemy spodziewać się pewnej obniżki cen na produkty rolne.

Decyzja Grupy Azoty i Anwilu o wstrzymaniu produkcji nawozów może wynikać z tego, że szczyt popytu już minął i w warunkach niedoboru gazu możliwe stało się zrobienie krótkiej przerwy. Praktyka pokazuje jednak, że takie wrażenie jest mylące. Rolnicy już przygotowują się do siewu ozimin, muszą też zaopatrzyć się w nowy sezon. Oznacza to, że dostępność i koszt nawozów bezpośrednio określają, ile żywności Polska zbierze w przyszłym roku i ile będzie to kosztować.

Tutaj prognozy nie są zbyt kolorowe. Pod koniec sierpnia wicepremier, minister rolnictwa Henryk Kowalczyk powiedział wprost: ceny nawozów nie wrócą do cen sprzed roku 1 tys. zł sprzed czy 1,5 tys. zł. za tonę. Jednocześnie obiecał, że rolnicy będą mogli kupować nawóz po „przystępnych, akceptowalnych” cenach w okolicach 3 tys. zł/tonę.

Pozostaje jednak pytanie: jak rząd powstrzyma ceny nawozów, które pod koniec sierpnia na fali informacji z Grupy Azoty i Anwilu podskoczyły do ​​5-6 tys. zł/tonę. Tak, wiele osób nazywa taki poziom cen spekulacją, ale nawet przedstawiciele państwa obawiają się, że przy dalszym wzroście cen gazu, które decydują o 60-70 procentach kosztów, ich realna cena może sięgnąć zł. 6000-7000/tonę.

Wicepremier Kowalczyk zaznaczył, że rząd opracował już system wsparcia produkcji nawozów, ale szczegóły nie są jeszcze jasne. Nie chcę wchodzić w szczegóły. Dopóki nie będzie ogłoszenia, to o szczegółach nie mówię. (...) Mam również nadzieję, że to umożliwi zakup nawozów przez rolników w przystępnej, akceptowalnej cenie - wskazał Kowalczyk.

Eksperci i uczestnicy rynku widzą kilka głównych opcji wsparcia, jakie może zapewnić państwo. Według Dmitrija Tornera, konsultanta wielu europejskich firm z branży energetycznej, chemicznej i technologicznej, są dwa główne kierunki: dofinansowanie państwowe dla rolników w celu zrekompensowania wysokich cen nawozów lub wprowadzenie preferencyjnych taryf gazowych dla producentów nawozów . «Obie opcje mają zarówno zalety, jak i wady. Jeśli mówimy o dofinansowaniu, to z jednej strony pozwolą one rolnikom jasno zrozumieć, ile kosztów mogą zwrócić. Z drugiej strony są to płatności, które są dokonywane po fakcie, czyli problem dostępności nawozów nie został rozwiązany, ceny też pozostają nieprzewidywalne» – mówi konsultant. 

Przypomniał, że Polska ma już program dopłat do nawozu jesienią 2021-wiosna 2022 z łącznym funduszem ok. 4 mld zł, a jeśli okaże się skuteczny, może być rozwijany.

«Jeśli chodzi o preferencyjne ceny gazu dla producentów nawozów, to też są pewne ryzyka związane przede wszystkim z tym, że najwięksi producenci są kontrolowani przez państwo i mogą pojawić się oskarżenia o pewne preferencje. Choć oczywiście obecne wyzwania wymagają niestandardowych rozwiązań» – uważa Dmitri Torner.

O tym, że preferencyjne ceny gazu dla producentów nawozów mogą pomóc w rozwiązaniu tej sytuacji, wspomniał również Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. „Można według mnie stworzyć system, w którym uznamy producentów nawozów za przedsiębiorstwa o znaczeniu strategicznym. Wtedy rząd powinien zadbać o to, by płaciły mniej — na przykład zapewniając im dostęp do gazu z naszego własnego wydobycia. „ – powiedział.

Dmitri Torner uważa, że ​​pozytywną wiadomością w tym kierunku jest to, że na początku września Komisja Europejska zatwierdziła Plan Strategiczny Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027, który w szczególności przewiduje przeznaczenie ponad 25 mld euro na rozwój polskiego rolnictwa. „W tym planie są też zapisy dotyczące wsparcia rezygnacji z nawozów syntetycznych, co jest szczególnie istotne w obecnych warunkach. Trzeba jednak zrozumieć, że jest to plan długoterminowy, a aktualne wyzwania trzeba szybko i kompleksowo rozwiązywać„ – podsumował.

Źródło: www.businessinsider.com.pl